
Seweryn Jasiński
26.03.1978 – 05.05.2026
Mistrz złotnictwa i jubilerstwa, twórca autorskiej marki ARGENTO, wieloletni właściciel pracowni złotniczej w Białymstoku. Mąż i ojciec dwojga dzieci.
Rzemiosło, któremu poświęcił życie
Zawodu złotnika-jubilera uczył się od 1993 roku w pracowni Mistrza Antoniego Korsaka - fizyka i wieloletniego pedagoga. Po trzech latach nauki i zdanym egzaminie czeladniczym otworzył własny Zakład Złotniczy Jasiński, który przez kolejne dekady budował w oparciu o zaufanie klientów i wysoką jakość rzemiosła.
Był absolwentem Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Białymstoku, Mistrzem Złotnictwa i Jubilerstwa, ekspertem wyrobów jubilerskich i monet, rzeczoznawcą pereł (cert. HRD) oraz diamentów (Polskie Towarzystwo Gemmologiczne), z certyfikatami IGI i HRD Antwerpia. Zasiadał w komisji egzaminacyjnej przy Izbie Rzemieślniczej w Białymstoku i był członkiem Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Białymstoku.
Pod marką ARGENTO tworzył ręcznie wykonywaną, autorską biżuterię - obrączki ślubne i pierścionki zaręczynowe projektowane indywidualnie dla każdego klienta. Cenił precyzję i niepowtarzalność: każda para obrączek w jego pracowni powstawała jako osobny, dopracowany w najdrobniejszym szczególe projekt, a nie produkt z katalogu.
Zobacz więcej o jego rzemiośle i warsztacie pracy →
Mąż i ojciec
Poza pracownią najważniejsza była dla niego rodzina - żona oraz dwoje dzieci, które kochał nade wszystko i którym poświęcał czas, ilekroć tylko mógł. Zostawił po sobie nie tylko dorobek rzemieślniczy, ale przede wszystkim pamięć o dobrym, ciepłym człowieku.
Wspomnienie
Poniższe słowa napisała jego wieloletnia uczennica i współpracowniczka z pracowni, wkrótce po jego odejściu. Publikujemy je bez zmian, tak jak zostały napisane.
Wczoraj o podobnej godzinie wróciłam z ceremonii pogrzebu Seweryna Jasińskiego. Dużo ludzi, wiele nowych tatarskich tradycji, modlitw, ogrom żalu i smutku. A dzisiaj przytłaczająca cisza...
Ciężko mi znieść tą ciszę. Seweryn to nie był cichy człowiek. Poznałam go 19 lat temu. Miał zdanie na każdy temat, tak jak i ja więc często się spieraliśmy, lubił głośną muzykę i niekończące się żarty.
A przede wszystkim był dobrym człowiekiem dla mnie i wielu innych ludzi. Nie robił tego głośno i nie był znany, ale nie umiał odmawiać gdy przychodziły kolejne osoby proszące o pomoc. Był życzliwy i wyrozumiały. Zawsze uczciwy wobec klientów, zawsze doradził i szczerze odpowiadał.
Praca jaką było tradycyjne złotnictwo to była jego pasja i miłość. Zaraził mnie tą pasją. Przez kilka lat miałam to szczęście się u niego uczyć pięknego zawodu jak i później pracować w jego pracowni. Jako nauczyciel, mistrz złotnictwa był wymagający, ale gdy pochwalił wiedziałam, że mogę być z siebie dumna.
To trudny zamknięty zawód, przyjął mnie do siebie gdy w innych miejscach nie chcieli uczyć. Uczył zawodu ale nie zmieniał mojego stylu, nie narzucał swojej wizji a pozwalał być sobą. Zawsze wysłuchał i wspierał słowem. A później to ja go wyciągałam w czeluście facebooka i internetu.
Przez lata stał się dla mnie jak przyjaciel i starszy brat, którego zawsze chciałam mieć. Pomógł mi stać się tą osobą, jaką jestem teraz. Pomagał przez lata gdy życie się waliło. Mogłam się z nim pokłócić, mieć inne zdanie ale zawsze wiedzieliśmy, że możemy na siebie liczyć i sobie ufać.
Żadna inna osoba do tej pory nie była w moim dorosłym życiu tak długo.
Będzie mi Ciebie cholernie brakować Sewciu.
Miałeś być na naszym ślubie...
Dziękuję za wszystko.
Z jego życia
Jeśli chcieliby Państwo uzupełnić tę stronę o dodatkowe wspomnienia lub fotografie, prosimy o kontakt.







